Panie Mikołaju! Ja chcę prezenty

Za nami wspaniały dzień dla dzieci – 6 grudnia. Dzień Świętego Mikołaja. W naszej zkomercjalizowanej rzeczywistości każdy próbuje wpasować się w ten dzień na swój własny sposób. Jedno jest pewne. Bez wyjątku, dla każdego dziecka jest to, albo powinien być dniem pełnym radosnych przeżyć. Nie ważne, czy zdrowy, czy chory. To jest święto dzieci i rodziców. Jakże wspaniały jest widok dziecka, które choć na chwilę zapomina o swoich kłopotach i szczerze jest zaabsorbowane przeżywaniem tych chwil. Co dopiero, gdy w domu pojawi się Mikołaj. Sami nakręcamy przecież dzieci, że jak nie będą grzeczne to nie dostaną prezentu, a Mikołaj patrzy i nasłuchuje. Po takiej dawce przed emocji spotkanie z Mikołajem musi być wyjątkowe. Na Kubę obietnica prezentu od Mikołaja miała cudowny wpływ. O dziwo zakumał, o co w tym wszystkim chodzi i doszedł już do takiej wprawy, że jak coś nabroił sam się nas pytał, czy Mikołaj patrzy i czy dostanie prezent. Wystarczyło powiedzieć, że dostanie, jak będzie grzeczny, a od razu Kuba robił się potulny, jak baranek, co w jego przypadku stanowi podstawę do oznaczenia tego dnia w kalendarzu. Dzień za dniem korzystaliśmy z tego dobrodziejstwa, aż w końcu nadszedł ten dzień. Mikołaj planował przyjść do dzieciaków u Marty, kuzynki Jakuba. I tak też wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Na korytarzu było słychać dzwonek Mikołaja.
Kto to dzwoni? Panie Mikołaju tutaj – krzyknął Kuba.
W końcu go zobaczył. No i ten worek z prezentami.
Panie Mikołaju ja chcę prezenty. Ale Panie Mikołaju…..
Co chwilę Kuba próbował wyrwać się do Mikołaja, a raczej do jego wora z prezentami. Kuba musi nauczyć się czekać na swoją kolej. Ciekawość zżerała go niemiłosiernie, ale musiał wytrzymać. Mikołaj odczytał listę obecności i po całym wstępie, pogaduchach zabrzmiało pytanie:
Kto chce dostać prezenty?
Ja ja ja. A kto Ty jesteś? – zapytał Mikołaj.
Kuba Bohm – z uśmiechem odpowiedział Kuba.
No i w końcu ku niesamowitej radości imię Kuby zostało wyczytane. Kuba dostał zestaw kręgli, bo od dłuższego czasu graliśmy w kręgle takimi specjalnymi, grubymi pędzlami do malowania farbkami. Dodatkowo Mikołaj przyniósł Kubie pluszowego misia, ponieważ tata w trakcie porządków poszedł chyba o krok za daleko i na dzień pluszowego misia w przedszkolu Kuba musiał zadowolić się pożyczonym misiem od młodszej siostry. Oczywiście Kuba nie omieszkał zapytać Mikołaja, czy mu otworzy prezent :), bo po co iść do taty, jak może to zrobić Mikołaj. Mnóstwo szczęścia i radości sprawiło Kubusiowi spotkanie z Mikołajem.
Dlaczego o tym piszemy?
Kuba bardzo ciężko pracuje, aby kiedyś to wszystko zrozumieć. To, co dla wszystkich wydaje się banalne i normalną koleją rzeczy dla nas jest kolejnym wyzwaniem. Nigdy, przenigdy nie wiemy, jak zachowa się Kuba. Nowe miejsce, nowy Mikołaj, cała świąteczna otoczka, niestety mają bardzo różny wpływ na zachowanie. Cała seria zmiennych i nie wiadomych powodują, że zawsze możemy spodziewać się bardzo nietypowych, a czasami niezręcznych sytuacji. Sami byliśmy świadkami, jak chłopak z autyzmem rzucił się z wściekłością na Mikołaja i zaczął go bić. I to już nie było fajne. Wyobrażam sobie, co czuli wtedy rodzice tego chłopca. Też mamy podobne sytuacje. Takie jest życie z autyzmem. Pełne niespodzianek, tych przyjemnych oraz tych gorzkich. Tym razem Kuba nas oszczędził i spowodował, że przeżyliśmy wspaniały rodzinny dzień pełny pozytywnych wrażeń i śmiesznych sytuacji.

To był Mikołaj z klasą. Nawet rodzice dostali słodki prezencik.

Z pozdrowieniami
Mariusz i Mirka
Rodzice Kuby

Mikolaj_2015_7 Mikolaj_2015_6 Mikolaj_2015_5 Mikolaj_2015_4 Mikolaj_2015_3 Mikolaj_2015_2 Mikolaj_2015_1

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *